Luang Namtha – etniczne wioski, trekking i przejażdżka w stronę granicy z Chinami

Pola ryżowe w Luang Namtha
Poranek w Luang Prabang

Wstaliśmy rankiem, jednak uznaliśmy, że nie będziemy się spieszyć. Wzięliśmy zimny prysznic, poszliśmy  zjeść śniadanie i napić się owocowego shake’a. Następnie udaliśmy się pieszo na obrzeża Luang Prabang, kupując po drodze bardzo popularne w tym regionie mandarynki. Ustaliśmy się trochę, więc zrobiliśmy napis, gdzie napisaliśmy ,,w tym samym kierunku”. Po jakimś czasie złapaliśmy dostawczaka, który jechał zaledwie 3 kilometry dalej, ale w przypadku autostopu na północy Laosu każde auto i każda pokonana odległość jest na wagę złota, więc wskoczyliśmy na pakę, w myśl naszej złotej zasady byle dalej. Okazało się, że kierowca jechał jakieś 10 kilometrów, a nie 3 więc całkowicie odjechaliśmy od miasta. Pech chciał, że wysadził nas akurat koło stoiska z przekąskami i nie potrafiliśmy oprzeć się pokusie. 😀 Zakupiliśmy kulkę kukurydzianą oraz kilka pierożków z mięsem.

Droga do Luang Namtha

Staliśmy już jakąś godzinę w tym miejscu, więc nie oczekiwaliśmy, że dojedziemy do Luang Namtha tego samego dnia. A tu nagle zatrzymuje się kierowca, który właśnie tam jedzie. Nie dość, że dojechaliśmy tego samego dnia to jeszcze w ekspresowym tempie. Odległość pokonaliśmy w czasie pokazywanym na mapach co jest rzadkością tutaj. Drogi są kręte, miejscami wąskie, przez co czasem ciężko wyprzedzić przeładowanego tira. Z reguły jedzie się przynajmniej godzinę dłużej, a tymczasem nasz kierowca bombowca idealnie zmieścił się w tym czasie, mając po drodze dwie przerwy. Docelowo jechał 20 kilometrów przed miasto, ale podwiózł nas do miasta. 🙂

Luang Namtha

Pomimo, że samo miasto jest ubogie w atrakcje, przypadło nam do gustu. Było tu już zdecydowanie mniej turystów niż w popularnym Luang Prabang. Miasto przede wszystkim stanowi bazę wypadową do ,,Doliny Luang Namtha” oraz rezerwatu przyrody Nam Ha. Z miasta wyruszyliśmy również skuterem do miasteczka Muang Sing leżącego tuż przy granicy z Chinami.

Nocny Market

Wieczorem też w centrum miasta otwiera się mały ale konkretny nocny market. Można tu skosztować zarówno smacznych dań, jak i kukurydzy oraz deserów. Jedliśmy tu przepyszną sałatkę z papai i smażony ryż za 10000 kip każde. Na nocnym targu warto zwrócić uwagę na grilowane mięsa, znaleźliśmy tutaj grilowaną kunę. 😉

Poranny Market

Rano w mieście działa poranny market, gdzie również można tanio zjeść. W szczególności polecamy zjedzenie smacznej zupy nudlowej. Kupiliśmy tu również mandarynki, smaczną i tanią kukurydzę.

Luang Namtha Valley

Dolina jest jedną z najbardziej zróżnicowanych miejsc pod względem etnicznym w całym Laosie. Zamieszkuje tu kilkadziesiąt różnych grup etnicznych. Dookoła wiosek wytyczona została pętla, którą zwiedzać można rowerem lub skuterem. Długa pętla ma łączną długość 35 kilometrów i przewidywany na nią czas to 2-4 godziny rowerem. Podczas jazdy można poobserwować codziennie życie mieszkańców, a także zobaczyć co daną grupę etniczną wyróżnia i czym się zajmują. W Luang Namtha wypożyczyliśmy skuter za 40000 kip i przejechaliśmy pętle, chociaż teraz z perspektywy czasu zdecydowalibyśmy się na rower. Drogi nie są wymagające, więc w większości była by to bardzo przyjemna przejażdżka w malowniczej scenerii.

Ciekawe wioski

Naszą wycieczkę wokół doliny rozpoczęliśmy od odwiedzenia wioski Nam Dee zamieszkiwanej przez ludność Lanten. Zajmują się oni głównie produkcją wysokiej jakości bawełnianych ubrań, drewnianych masek oraz bambusowego papieru. W wiosce można zobaczyć jak miejscowe kobiety suszą papier, na którym później mężczyźni piszą religijne teksty. My zobaczyliśmy również Panią zajmującą się wytwarzaniem bawełny.

Kolejnym ciekawym miejscem jest bez wątpienia wioska Thong Jai Tai, zamieszkiwana przez ludność Tai Dam. Wioska słynie głównie z rodzinnej produkcji mocnego tradycyjnego alkoholu Lao Lao, który używany jest później podczas różnego rodzaju ceremonii rodzinnych. Kobiety natomiast trudnią się wywarzaniem jedwabnych ubrań. Niestety nie udało nam się znaleźć nikogo, od kogo moglibyśmy skosztować lub kupić lokalny alkohol. Być może Tobie się to uda ;-).

Naszym następnym przystankiem była wioska Nam Thoung zamieszkiwana przez Tai Lue. W Dolinie Luang Namtha znana jest jako główny producent ryżu oraz różnego rodzaju warzyw. Kiedy tam dotarliśmy było już po południu, a świeże warzywa sprzedawane są głównie na porannych marketach.

Phieng Ngam, wioskę zamieszkują dwie mniejszości etniczne: Tai Daeng oraz Tai Khao. Ci pierwsi są wyznawcami animizmu, a drudzy buddystami. W wiosce niemal wszystkie kobiety zajmują się tkactwem. Utworzone tu zostało Centrum Tkactwa, gdzie można bliżej przyjrzeć się temu procesowi. Wioska leży też nieopodal chronionego lasu, gdzie znajduje się źródło wody pitnej dostarczanej do okolicznych wiosek.

Przytoczyliśmy tu jedne z ciekawszych wiosek, podczas robienia pętli jest ich dużo więcej. Warto przyjrzeć tradycyjnemu budownictwu i poszukać w wioskach tego co je wyróżnia. Co ciekawe, każda wioska ma swój własny dialekt i zwykłe dzień dobry w każdym dialekcie brzmi zupełnie inaczej. Przed wjazdem do poszczególnych wiosek znajdują się karty informujące o ludności, ich pochodzeniu, dialekcie, a także co ciekawego można znaleźć w danej wiosce. Pętla to zdecydowanie ,,must do” podczas wizyty w Luang Namtha.

Luang Namtha Stupa

W drodze powrotnej z wiosek zajechaliśmy do głównej stupy w mieście. Umiejscowiona jest ona na wzgórzu co czyni ją ciekawym punktem widokowym. Nadaje się na zachody oraz wschody słońca. Zatrzymaliśmy się tu dosłownie na chwilę i pojechaliśmy do miasta, aby zjeść coś dobrego na nocnym targu. 🙂

Rezerwat Przyrody Nam Ha

Do rezerwatu organizowane są wycieczki wraz z przewodnikiem. W zależności od wybranej opcji trwają dzień lub dłużej. W przypadku długiej, zapewniony jest nocleg w wioskach, zaś tragarze noszą cały ekwipunek. My chcieliśmy zrobić część trasy samodzielnie. Z pomocą posłużyły nam mapy offline gdzie zaznaczony był właściwie jedyny szlak, którym rozpoczyna się trekingi, również te z przewodnikiem.

Dojazd do wioski

Dojechaliśmy skuterem do wioski Chaleunsouk, gdzie według map zaczynał się szlak. Na samym początku szliśmy po prostu przed siebie zgodnie z lokalizacją na mapach offline, przechodząc obok domów. Szukaliśmy w ten sposób początku trasy, gdyż szlak nie jest w żaden sposób oznakowany. Jeden chłopak, który okazał się być przewodnikiem zagadał do nas i bez problemu wskazał nam drogę. Jest to po prostu wydeptana ścieżka. Można się kierować mapami, a w przypadku niepewności zapytać kogoś o drogę. Nawet jeśli nie mówią po angielsku to wiedzą o co chodzi i wskażą palcem drogę. Na samym początku ścieżka wiedzie wzdłuż rzeki. Tu mieliśmy pogawędkę z lokalnymi, po czym zobaczyliśmy jak inni lokalni czyszczą jelita zabitego zwierzęcia, które jak się później okazało było psem. Byliśmy nieco w szoku, jeszcze nie dowierzając zapytaliśmy czy to pies i lokalni to potwierdzili. Poza nami nikt nie był zaskoczony. Po chwili poszliśmy dalej.

Trekking w Rezerwacie Przyrody Nam Ha

Szlak nadal stanowi wąska wydeptana ścieżka. Gdy doszliśmy do lasu, szlak robi się nieco bardziej stromy i pnie się w górę. Ogólnie mówiąc szlak jest bardzo łatwy, po dotarciu do lasu nie da się zgubić. Jedynie przy rozwidleniu warto zobaczyć na mapach w którym kierunku chce się iść. Zaczęliśmy nasz treking około 15:00 więc postanowiliśmy nie iść daleko a jedynie przespacerować się kawałek szlakiem. Zaczynając od rana spokojnie można zrobić treking do wiosek i z powrotem. Podczas trekkingu spotkaliśmy dwie osoby z przewodnikiem, które już wracały. Szlak jest dosyć jednolity i mało zróżnicowany. Jeśli masz ochotę poobcować z przyrodą to warto się nim przejść i dojść do którejś z wiosek. Przy odrobinie szczęścia może uda Ci się zobaczyć również zwierzęta zamieszkujące rezerwat.

Skuterem do Muang Sing

Miasto położone jest tuż przy granicy z Chinami, niegdyś miejsce to było sercem produkcji opium. Pojechaliśmy tam wypożyczonym za 40000 kip skuterem, głównie dla widoków i aby poczuć klimat granicy laotańsko-chińskiej. Do przejechania mieliśmy 70 kilometrów w jedną stronę, a droga była dziurawa i miejscami w bardzo kiepskim stanie. Niemal cały czas wiodła przez las, wiec nie było widoków jakich oczekiwaliśmy. Dopiero w okolicach Muang Sing mogliśmy podziwiać widoki na okoliczne pola uprawne i góry.

Muang Sing

W mieście można zauważyć resztki kolonialnej zabudowy, a także znaleźć kilka buddyjskich świątyń. Obecnie jest to jeden wielki targ. W każdym budynku na parterze znajdują się sklepy, poza tym jest też jeden główny targ. Chodziliśmy, oglądaliśmy ale nic dla siebie nie znaleźliśmy. Mimo, że jest duży wybór produktów to asortyment nie jest nadzwyczajnie ciekawy, a niektóre produkty miały zawyżone ceny. Turyści nie docierają tu zbyt często, więc dla miejscowych jest się sporą atrakcją. W mieście można także znaleźć chińskie sklepy, gdzie ceny również podane są w ich walucie.

Wioska Akha

W okolicy Muang Sing jest wioska, którą postanowiliśmy odwiedzić. Zamieszkuje ją ludność Akha. Nie łatwo było nam ją znaleźć, gdyż tutejsze wioski nie są tak dobrze oznaczone jak w przypadku doliny wokół Luang Namtha. Żeby do niej dojechać odbiliśmy z głównej drogi. Nieco węższa droga prowadziła pośród pól ryżowych i trzciny cukrowej. Wioska charakteryzuje się ciekawą architekturą. Domy budowane są z drewna i stoją na palach. Mieszkańcy spędzają swój wolny czas bardzo rodzinnie, siedząc w cieniu pod domem. Wioska nie jest duża, warto się chwilę przespacerować.

Naszym zdaniem Luang Namtha jest warte odwiedzenia podczas podróży po północnym Laosie. Smaczne jedzenie, mniej turystów, piękne widoki i duża różnorodność etniczna czynią to miejsce absolutnie wyjątkowym. Jeśli bylibyśmy tu drugi raz, to zrezygnowalibyśmy z pojechania skuterem do Muang Sing. Zamiast tego wybralibyśmy się na całodniowy trekking po Rezerwacie Przyrody bez przewodnika.