Wyspy Mekongu – Don Khong, Don Det, Don Khon

Łódź transportująca drewno na Don Det
Wyspa Don Khong

Pierwszą wyspą, którą postanowiliśmy odwiedzić była największa, a zarazem najmniej popularna wśród turystów wyspa Don Khong. Zajmuje ona dosyć rozległy obszar, a jej środek zajmują tereny uprawne. Popularne są tutaj również palmy cukrowe.

Dojazd na wyspę Don Khong

Jeszcze kilka lat temu dopłynąć tu można była wyłącznie łodzią. Obecnie zbudowano most, łączący wyspę z lądem, więc bez większego problemu dojechaliśmy na miejsce stopem. Mieliśmy trochę szczęścia, bo mimo wszystko ruch samochodów na wyspę jest znikomy, a lokalni mieszkańcy najczęściej przemieszczają się skuterami. Przepłynięcie łodzią z lądu na wyspę kosztuje 15000 kip.

Nocleg na wyspie Don Khong

Wyspa okazała się być bardzo fajnym miejscem do relaksu. Sporym minusem są wysokie ceny noclegów i brak tanich domków bezpośrednio nad Mekongiem. Baza noclegowa na wyspie to głównie hotele i pensjonaty zlokalizowane w wiosce Muang Khong przy drodze w pobliżu Mekongu. Ceny są różne, nam udało się znaleźć dwójkę z wiatrakiem i prywatną łazienką za 50000 kip/noc. Na wyspie postanowiliśmy zostać 3 dni.

Spacer po wiosce Muang Khong

Pierwszego dnia spacerowaliśmy po najbliższej okolicy i obserwowaliśmy życie mieszkańców. Niedaleko znajduje się kilka lokalnych sklepików, świątynia buddyjska, szkoła oraz boisko, na którym co wieczór chłopaki grają w piłkę nożną. Gdy skręciliśmy w boczną uliczkę prowadzącą poza domy zobaczyliśmy już tylko same pola ryżowe i żadnych zabudowań.

Rowerem do wioski Muang Saen

Kolejnego dnia wynajęliśmy rowery za 10000 kip za dzień i w naszej opinii jest to najlepszy sposób na zwiedzenie wyspy. Pojechaliśmy do wioski Muang Saen po drugiej stronie wyspy. Istnieje również możliwość wynajęcia skutera za 60000 kip.

Jechaliśmy bardzo widokową trasą i podziwialiśmy pola uprawne oraz palmy cukrowe. Droga początkowo jest asfaltowa, później już piaskowa i bardzo się kurzy. Zatrzymaliśmy się przy jednym z przydrożnych stoisk i zakupiliśmy cukierki z palmy cukrowej, a także skosztowaliśmy świeżego owocu. Nieco dalej zrobiliśmy przystanek na wypicie kokosa.

W wiosce codziennie rano ma miejsce targ, gdzie lokalna ludność z wsi Muang Khong i innych, zaopatruje się we wszelkiego rodzaju produkty. Gdy dojechaliśmy na miejsce po południu, nic już się nie działo. Targ był zamknięty. Znaleźliśmy dwie restauracje, jednak po ich zweryfikowaniu zdecydowaliśmy się zjeść po powrocie w naszej wiosce. Warto więc zaplanować przejażdżkę tak, by być tu najpóźniej około 12:00/13:00. Postanowiliśmy wrócić inną drogą, wiodącą przez środek wyspy. Po drodze Michał skorzystał jeszcze z usług lokalnej fryzjerki ;-). Trasa wiodła wzdłuż przepięknych pól uprawnych. Natrafiliśmy również na rodzinę, która zbierała ryż i pozwoliła nam się przyjrzeć z bliska, a także zrobić kilka zdjęć. Był to dosyć niecodzienny widok z uwagi na to, że na większości pól ryż jeszcze nie zaczął rosnąć, a ta rodzina zbierała swoje pierwsze plony.

Gdzie jeść?

Wszystkie restauracje zlokalizowane są nad brzegiem Mekongu. Gdy się relaksowaliśmy siadaliśmy właśnie tam. Ceny są nieco wyższe niż na lądzie, ale wciąż przystępne. Oczywiście są tańsze i droższe knajpki. Z niektórymi mieliśmy małe incydenty i w jedzeniu wyglądającym bardzo smacznie, niestety znajdowaliśmy mrówki.

Poranny Market

W wiosce Muang Khong odbywa się codziennie poranny market. Trzeba jednak wstać bardzo wcześnie. Ostatniego dnia naszego pobytu na wyspie wstaliśmy na wschód słońca, a następnie udaliśmy się spacerem na targ. Znaleźliśmy tam sporo smakołyków, a nawet grillowane ryby w niskiej cenie, niestety były już dla kogoś zarezerwowane. Zjedliśmy tam również przepyszną zupę nudlową za 5000 kip. Targ ma miejsce w godzinach 4:00 – 7/8:00. Im wcześniej będziecie, tym więcej zdołacie kupić.

Wyspa Don Det

Dla kontrastu chcieliśmy odwiedzić również najbardziej popularną wyspę, a więc Don Det. Zajmuje stosunkowo niewielki obszar, więc spokojnie można poruszać się po niej pieszo, a nawet obejść dookoła. Spacerując zobaczyliśmy stary francuski fort. Wzdłuż brzegu Mekongu znajdują się domki do wynajęcia i knajpki dosłownie dookoła wyspy, a w środku pola ryżowe, na których pracują okoliczni mieszkańcy. Na wyspie zostaliśmy 4 dni.

Dopłynięcie na wyspę Don Det

Na wyspę popłynęliśmy z wyspy Don Khong łodzią, która kursuje codziennie o 8:30, zapłaciliśmy 50000 kip za osobę. Jest to stosunkowo niska cena biorąc pod uwagę, że rejs trwa godzinę i w tym czasie można podziwiać okoliczne wyspy. Za wycieczki po Mekongu gdzie widzi się to samo trzeba zapłacić wyższą kwotę. 😉 Prywatna łódź z wyspy Don Khong na wyspę Don Det kosztuje 250000 kip.

Baza noclegowa

Dookoła wyspy znajdują się domki do wynajęcia położone bezpośrednio nad Mekongiem. Cena za domek z którą  spotykaliśmy się najczęściej to 50000 kip. My znaleźliśmy domek o cudownej lokalizacji za jedyne 30000 kip w Mama Phouwan. Minusem był brak łazienki w domku i dostęp do sieci Wi-Fi. Łazienka była dzielona z innymi domkami/pokojami po drugiej stronie drogi w głównym budynku, gdzie również można wynająć pokoje dwuosobowe za tą samą cenę. Wówczas macie łazienkę pod nosem. Mimo wszystko polecamy w miarę dostępności wybrać domek, w którym spaliśmy. Widoki są obłędne, a łazienka po drugiej stronie drogi nie jest przecież aż takim problemem. 😉

Plaża

Będąc na wyspie trzeba koniecznie popływać w Mekongu. Niestety w większości miejsc nurt jest bardzo silny i jest to dosyć ryzykowne. Spacerując po Don Det natknęliśmy się na plażę, która należy do właścicieli restauracji Garden of Nang Beach. Woda tutaj sięga do pasa, a nurt nie jest zbyt silny. Aby móc się na niej legalnie wylegiwać i schłodzić w żółtych wodach Mekongu należy uiścić opłatę w wysokości 10000 kip za osobę, bądź zakupić coś na tą kwotę w restauracji, wówczas wstęp jest bezpłatny. Ceny są dosyć wysokie w porównaniu z innymi restauracjami w centrum Don Det. Piwo lub koktajl owocowy kosztuje 15000 kip.

Basen

Przy moście łączącym wyspę Don Det z wyspą Don Khone znajduje się płatny basen w cenie 25000 kip od osoby. Na miejscu znajduje się bar, gdzie można kupić coś do picia. Czasami odbywają się tu imprezy z grillem i koktajlami, wówczas wstęp kosztuje 50000 kip.

Gdzie jeść?

Jadaliśmy w różnych miejscach, jednak najbardziej przypadła nam do gustu restauracja ,,Malina Restaurant”. Jedzenie jest tanie i smaczne, a porcje spore. Można tu zjeść dania na bazie makaronu lub ryżu, ale również zjeść burgera z frytkami, zarówno wegetariańskiego jak i z mięsem. Godne polecenia są także koktajle owocowe. Piwo jest tu chyba najtańsze na wyspie i kosztuje 10000 kip. A w repertuarze restauracji znaleźć także można happy menu, happy potrawy i happy shake’i. 😉

Wyspa Don Khon

Wyspa Don Khon połączona jest z wyspą Don Det mostem, więc bez problemu można dopłynąć na Don Det, a potem pieszo, wypożyczonym rowerem lub moto taksówką dostać się na wyspę. Istnieje także możliwość dopłynięcia z lądu bezpośrednio na wyspę, jednak nie znamy kosztów. Don Khon jest bardzo spokojną wyspą w porównaniu z Don Det. Domki/pokoje zlokalizowane są nad samym Mekongiem twarzą do brzegu Don Det.

Rowerem na wyspę Don Khon

Na wyspę Don Khon pojechaliśmy wypożyczonymi w Don Det rowerami. Cena za rower to 10000 kip. Zanim wyruszysz na wycieczkę sprawdź rower oraz czy w kołach jest wystarczająca ilość powietrza. Na wyspie można odwiedzić wodospad Li Phi. Nieco dalej znajduje się plaża Bo Hu, przy której znajdują się trzy knajpki. Niestety nurt rzeki w tym miejscu jest bardzo silny, więc nieszczególnie nadaje się do pływania.

Pojechaliśmy na samo południe wyspy, do wioski Ban Hang Khon, gdzie przy odrobinie szczęścia można zobaczyć pływające w Mekongu delfiny, a także wejść na punkt widokowy. Następnie wracaliśmy główną drogą na wyspie. Niestety po drodze przebiliśmy dętkę i powrót był dla nas wyjątkowo męczący. Na Don Khon mijaliśmy warsztat, w którym naprawiają rowery, jednsk nikogo nie było. Poza nami spotkaliśmy też grupkę z Hiszpanii, gdzie jedna osoba miała ten sam problem co my z rowerem.

Podsumowanie

Si Phan Don czyli obszar czterech tysięcy wysp jest miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas wizyty w Laosie. Dla nas pobyt na wyspach był bardzo przyjemnym odpoczynkiem po czterech miesiącach autostopowej podróży i miejscem gdzie naładowaliśmy baterie przed naszą dalszą podróżą po Azji. Zdecydowanie polecamy odwiedzenie Don Khong, gdzie można się porelaksować zdala od tłumów ludzi. Jednak dwa dni na wyspie są wystarczające. Potem trzeba popłynąć łódką na Don Det i koniecznie wynająć domek nad Mekongiem. Nie trzeba robić rezerwacji online, można pytać o domki na miejscu. Na wyspie więcej się dzieje, ale to też sprawia, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Tutaj szczególnie odpoczęliśmy. Mieliśmy domek zdala od innych domków, a na tarasie hamaki. Kiedy nie jedliśmy i nie zwiedzaliśmy to  wylegiwaliśmy się na nich i wpatrywaliśmy w Mekong.